wypadanie_wlosow- Po operacji piersi, przeszłam agresywną chemioterapię, która spowodowała utratę moich pięknych włosów. Wiedziałam, że zaczną wypadać, ale kiedy po dwóch tygodniach od pierwszej chemii znajdowałam kępy kłaków na poduszce, a podczas mycia i czesania zostawały na rękach, ubraniu, podłodze, byłam w szoku. Zamotałam głowę w chustę, której nie zdejmowałam nawet w nocy. Któregoś dnia poszłam rano do łazienki i ... zdjęłam chustkę razem z włosami. Tylko na czubku głowy sterczała potargana kępka. Wyglądałam strasznie. Załatwiłam tę nędzną resztkę mężowską maszynką do golenia. Z żalu przepłakałam wiele godzin – dzieli się przykrymi wspomnieniami Elżbieta z Suwalskiego Stowarzyszenia Amazonek.  - Nie potrafię powiedzieć, co bardziej bolało: strata piersi czy włosów. Blizny nikt nie oglądał, łysą głowę musiałam chować nawet przed mężem i dziećmi. Na ulicy, we wzroku zerkających na mnie osób, wyraźnie widziałam, że turban na głowie w upalny lipcowy dzień to piętno poważnej choroby. Widziałam ten rodzaj współczucia i czułam się koszmarnie. W końcu postanowiłam coś z tym zrobić. Cały okres chemioterapii przechodziłam w peruce. Zdjęłam, kiedy moje piękne i długie niegdyś włosy były już „na zapałkę.

Utrata włosów to ogromne przeżycie, szczególnie dla kobiet i dzieci.  Poczucie straty może załagodzić peruka. Najlepiej z naturalnych włosów. Ta jednak jest droga. Średni koszt dochodzi nawet do 5 tysięcy. Z pomocą kobietom ruszyły  fundacje Fundacja Rak’n’Roll w ramach akcji „Daj włos!" ( www.raknroll.pl)   natomiast dzieci wspiera Fundacja Przyjaźni WeGirls (www.fundacjaprzyjazni.pl).

peruka_danielaAngażują one zakłady fryzjerskie i osoby, które ścinając włosy i przekazując je fundacjom chciałyby zrobić dobry uczynek . Pozwala to  na wykonanie naturalnych peruk, które mają szansę otrzymać za darmo kobiety i dzieci po chemioterapii lub operacjach.   Dzięki temu mogą wyglądać znacznie lepiej i mają więcej siły w drodze do zdrowia.        

                  

 akcja-daj-włos-2W Suwałkach możesz ściąć swoje włosy w salonach  współpracujących z fundacjami:

Salon Elita Maria Myszkowska ul. Noniewicza 85 d,

Salon Fryzjerski Gizela ul. Nowomiejska 5a

Salon Urody AJS  ul. J. Pawła II 7

Salon Fryzjerski Zone Style Paulina Zawadzka, ul. Chłodna 6

Avenee Katarzyna Jurkun ul. Szpitalna 75

Studio Fryzjerskie „Rico” Anny Bułtralik  ul. Noniewicza 44a

 Na stronach Fundacji Przyjaźni WeGirls(www.fundacjaprzyjazni.pl) możemy przeczytać:

Chcesz ściąć włosy?  A może chcesz też pomóc i dać choć odrobinę szczęścia dzieciom?  To nic nie kosztuje, a może wywołać radosny uśmiech na twarzach zmęczonych chorobą dzieci. Do akcji włączamy zarówno dorosłych, jak i dzieci

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   fundacja 021      Jesteśmy w trakcie   realizacji projektu "Kompleksowe wsparcie rodzin będących w trudnej sytuacji bytowo-życiowej" finansowanego przez Regionalny Ośrodek Polityki Społecznej w Białymstoku.

Celem przedsięwzięcia  jest wsparcie psychologiczno-terapeutycznie dziesięciu suwalskich  rodzin, które chcą zmienić swoją sytuację. Szczególny nacisk kładziemy na terapię i wsparcie dzieci, jako  najbardziej  zagrożonych wykluczeniem społecznym.fundacja 043

Odbyły się już indywidualne spotkania rodzin z psychologiem, podczas których wykonane zostały diagnozy. Rodzice otrzymali informacje o potrzebie dalszego wsparcia u konkretnych specjalistów w celu dalszej pracy nad poszczególnymi deficytami.  Aktualnie prowadzone są zajęcia terapeutyczne dla dzieci, podczas których stosowane są elementy artetfundacja 033erapii i socjoterapii.fundacja 031

 

361854Tomasz Nowakowski z Suwałk ma 28 lat. Od trzech lat nie udało mu się przeżyć choćby jednego dnia bez bólu. Pracuje, chociaż wstanie z łóżka i dotarcie do pracy często przypomina drogę przez mękę. Tomek zaciska zęby i usiłuje powrócić do zdrowia. Niestety bezskutecznie.

Trzy lata temu, po wielu badaniach i konsultacjach otrzymał diagnozę – konflikt rzepkowo – udowy. Oznacza to, że w stawie kolanowym rzepka trze o kość udową uszkadzając chrząstki stawowe, które nie regenerują się. Finansowana przez NFZ krótka rehabilitacja nie przyniosła żadnych efektów.  Ból nie ustępował, powiększały się problemy z chodzeniem. Rehabilitacja na własny koszt też nie dała większej poprawy. Zabieg operacyjny, mający na celu korekcję rzepki, po nim kolejne etapy rehabilitacji też nie pomogły. Ból bywa nie do zniesienia, chodzi mu się coraz trudniej, ale Tomek nie poddaje się. Rodzina zadłuża się na  kolejne  wizyty, konsultacje,  badania.

Po trzech latach Tomasz trafił do dr Konrada Słynarskiego z Centrum Medycznego Gamma w Warszawie, który zaproponował mu terapię komórkami macierzystymi, które zregenerują chrząstkę, wypełnią ubytki i pozwolą wrócić nodze do pełnej sprawności. Przede wszystkim jednak wyzwolą młodego człowieka od ogromnego bólu.

Radość Tomasza trwała jednak krótko, gdyż na taką terapię łącznie z rehabilitacją  musi wyłożyć około 25 tysięcy złotych. On i jego rodzina nie mają takich pieniędzy, bo wszystkie oszczędności pochłonęło dotychczasowe leczenie i jeszcze trzeba było się zadłużyć. Z pensji też nie da się nic odłożyć, bo trzeba spłacać raty kredytu.

Tomasz nie ukrywa, że przeraża go przyszłość:

- Choroba pogłębia się szybko i niedługo może mi zamknąć całkowicie możliwość pracy, a perspektywa bycia na utrzymaniu i bezczynności w wieku trzydziestu lat jest zbyt pesymistyczna, żebym mógł obojętnie przejść obok tego. Diagnoza jest, lekarz i terapia są, pozostaje tylko kwestia finansów. Problem dla mnie nie do pokonania bez pomocy życzliwych osób - mówi ze smutkiem.komorki-macierzyste-1

Fundacja „Promyk” włączyła się do pomocy młodemu człowiekowi. Osoby o  dobrym sercu prosimy o wsparcie finansowe na podane niżej konto fundacji z dopiskiem „dla Tomasza”
KONTO BANKOWE FUNDACJI PROMYK : 

BS Rutka Tartak   nr 77936700070010001970870001

 

 

to tytuł utworu, który towarzyszył akcji rejestracji potencjalnych i przyszłych dawców komórek macierzystych  w suwalskiej Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej. Swoje emocje wyraża w niej Mateusz Bykowski, który przed dwoma laty, uczestnicząc w takiej akcji, zarejestrował się wraz z kolegami jako potencjalny dawca, a już po miesiącu został dawcą i uratował życie 65. letniej kobiety.  mms_20161019_175318

W bazie potencjalnych dawców komórek macierzystych zapisano 191 nowych kandydatów.  Fundacja „Promyk” serdecznie  dziękuje wszystkim, którzy oddali dzisiaj krew z myślą o ratowaniu innych.

 - Cieszę się, że coraz więcej, zwłaszcza młodych ludzi, ma świadomość, iż dając swoje komórki macierzyste, daje swoim „bliźniakom” nadzieję na nowe życie. Nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie – podkreśla Maria Sienkiewicz, prezes Fundacji.  

Po raz kolejny   Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Suwałkach otworzyła drzwi akcji, której ważnym i szczytnym celem jest pomoc innym ludziom. Pięknie jej za to dziękujemy.

 

/http://www.suwalki.info/news.php?id=19981
Podzielili się cząstką siebie, by ratować innych
Już ponad 3 tysiące suwalczan jest zarejestrowanych w bazie dawców komórek macierzystych, a 22 osoby oddały szpik. Po raz kolejny w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Suwałkach zorganizowano Dzień Dawcy Szpiku, który jest idealną okazją do zarejestrowania się. zobacz zdjęcia »

Około pięciu tysięcy Polaków rocznie słyszy diagnozę - rak krwi. Często dla wielu chorych jedynym ratunkiem jest przeszczep. Te słowa słyszą rodzice małych dzieci, młodzież, dorośli. Bez względu na wiek każdy może zachorować, ale również każdy może pomóc. Białaczka nie jest wyrokiem, można z nią walczyć.

To już 9 akcja zorganizowana w Suwałkach, kiedy mieszkańcy mają okazję zarejestrować się w bazie dawców. - Myślę, że świadomość jest większa - mówi Maria Sienkiewicz z Fundacji „Promyk”. - Wciąż ludzie nie są jeszcze do końca przekonani, że nie ma żadnych uszczerbków na zdrowiu, że nie wpływa niekorzystnie na zdrowie oddanie komórek macierzystych. Boją się bólu, boją się czegoś, czego nie znają - dodaje.

O tym jak wygląda procedura, jak również o tym, że sam proces oddawania komórek macierzystych jest bezbolesny, wie 22-letni Mateusz Bykowski. Suwalczanin dwa lata temu, będąc na pierwszym roku studiów ratownictwa medycznego wraz z kolegami i koleżankami z roku zarejestrował się jako potencjalny dawca. Po około miesiącu otrzymał telefon, że został dopasowany jako dawca dla chorej na białaczkę kobiety.

- Nie wahałem się nawet chwili, po to się zarejestrowałem, żeby pomóc. Zgodziłem się i ruszyła cała procedura. Najpierw zostałem zbadany w Suwałkach, między innymi badanie krwi, morfologia. Później pojechałem do Warszawy, do szpitala na Banacha na badania czy nie ma żadnych przeciwwskazań - tłumaczy. - Zostałem zakwalifikowany do oddania szpiku z krwi obwodowej - dodaje.

Po takich badaniach przyjmuje się czynnik wzrostu, jak tłumaczy Mateusz są to proste zastrzyki podskórne. Później już jest zabieg.
- Pojechałem do Warszawy, usiadłem w fotelu, dwa wkucia i to wszystko. Cztery godziny siedziałem i oddawałem szpik, to nic nie bolało, siedziałem sobie rozmawiałem z pielęgniarkami - wyjaśnia. Jak dodaje nic go to nie kosztowało, ponieważ wszystkie koszty pokryła fundacja DKMS. Po dwóch latach Mateusz poprosił o możliwość poznania kobiety, której pomógł.

Mimo wielu obaw i stereotypów związanych z oddawaniem komórek macierzystych, suwalczanie co roku chętnie pojawiają się w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej, by się zarejestrować. Średnio jest to około 200-300 osób. Tegoroczna akcja jest prowadzona z myślą o 18-letnim Dawidzie, który o chorobie dowiedział się w wakacje.

Tradycyjnie już nasza fundacja wspiera akcję poszukiwania dawców komórek macierzystych ratujących życie wielu chorym, kiedy inne lekarstwa i metody leczenia zawiodą.

images2BSHRSYTJak co roku Maria Sienkiewicz, szefowa suwalskiej Fundacji „Promyk” apeluje do mieszkańców Suwałk:    -  Podzielcie się odrobiną siebie z tymi, których życie gasi straszna choroba. Przyjdźcie i sprawdźcie. Może właśnie ktoś z was będziecie „genetycznym bliźniakiem” umierających na białaczkę i inne nieuleczalne choroby. Może dopisze im szczęście właśnie tutaj, u nas. W naszym mieście i okolicy zarejestrowało się już ponad trzy tysiące kandydatów na dawców, a 22 zostało już dawcami ofiarowując komuś drugie życie.

images11

Oprócz satysfakcji, że uratowało się komuś życie, legitymacja dawcy komórek macierzystych uprawnia do korzystania poza kolejnością ze specjalistycznej ambulatoryjnej opieki zdrowotnej w renomowanych klinikach przez 5 lat.

***

Panuje powszechne przekonanie, że szpik pobierany jest z rdzenia kręgowego poprzez nakłucie kręgosłupa, co może nieść poważne komplikacje z kalectwem włącznie. Ludzie czują lęk przed taką ingerencją. – To błędne myślenie. Komórki krwiotwórcze pobiera się na dwa sposoby, zależnie od stanu choroby i życzenia dawcy. Poprzez pobranie komórek z krwi obwodowej lub pobranie szpiku kostnego z talerza kości biodrowej – objaśnia Maria Sienkiewicz. – W pierwszym przypadku dawca przez kilka dni otrzymuje lek zwiększający liczbę komórek krwiotwórczych krążących w krwi obwodowej. Komórki z krwi pobierane są trakcie procedury zwanej aferezą. Polega to na założeniu igieł do żył w dołach łokciowych. Z krwi płynącej z jednej żyły, w separatorze komórkowym, oddzielane są komórki krwiotwórcze, a pozbawiona ich krew wraca do dawcy przez igłę umieszczoną w drugiej żyle. Drugą metodę stosuje się coraz rzadziej, aktualnie tylko w 20 procentach przypadków. Wymaga ona 2-3 dniowego pobytu w szpitalu. Pobranie komórek odbywa się na sali operacyjnej w znieczuleniu ogólnym. Pobiera się od 500 do 1500 ml szpiku, a ubytek ten w ciągu kilku dni ulega odnowieniu.

Procedura rejestracji potencjalnego kandydata na dawcę komórek macierzystych trwa ok. 20 minut. Po wypełnieniu dwóch kwestionariuszy pobierana jest krew żylna (ok. 5 ml) na badanie antygenów zgodności tkankowej. I to wszystko. Dane i wyniki zostaną wpisane do bazy potencjalnych kandydatów na dawcę komórek macierzystych. Zawiadomienie o pomyślnym przebiegu kwalifikacji i wpisie do rejestru kandydatów przychodzi po około 2-3 miesiącach.

 

20160821_12312935 osób zgłosiło się do ambulansu z  napisem:  "Oddając krew - ratujesz życie", który w minioną niedzielę stanął przy kościele pw. Św. Piotra i Pawła.

Kilka z nich wyszło z ambulansu nieco zawiedzionych,  gdyż nie mogły  oddać krwi   ze względów zdrowotnych, na przykład z powodu niskiego ciśnienia czy poziomu żelaza.  Panie z  suwalskiego oddziału Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa pocieszały, że następnym razem może być wszystko w porządku i zostaną dawcami. Najważniejsze  jest bowiem   dobre serce i chęć podzielenia się  cennym darem z innymi.

20160821_102202Fundacja "Promyk" pięknie dziękuję  wszystkim, którzy włączyli się w zbiórkę tego życiodajnego leku.

Serdeczne słowa  podziękowania kierujemy  do księdza Tadeusza Rynkiewicza, proboszcza parafii pw. Św. Piotra i Pawła , który zawsze nas wspiera i jak mało kto potrafi zachęcić swoich parafian do udziału w szlachetnych akcjach.

 

Oddając krew dajesz kolejne urodziny, kolejną rocznice, kolejny dzień na plaży, kolejną noc pod gwiazdami, rozmowę z przyjacielem, kolejny uśmiech, uścisk, kolejną szansę...

 

 

 

 

images2BSHRSYT

Krew jest cennym darem i zawsze jest jej za mało.krew3

FUNDACJA PROMYK tradycyjnie już włącza się w akcję krwiodawstwa. 21 sierpnia (niedziela) w godzinach od 8.00 do 13.00 mobilny  ambulans  będzie stał  przy kościele św. Piotra i Pawła  na ul. Wojska Polskiego.

- Nawet jednorazowe oddanie krwi może uratować komuś życie – mówi Maria Sienkiewicz, prezes fundacji – Czytając nasze zaproszenie do wzięcia udziału w akcji oddawania krwi zastanawiamy się czy warto. I wówczas  dobrze jest   pomyśleć, że gdzieś tam, czeka na krew ktoś, kto nie ma szans przeżyć bez niej operacji lub powrócić do zdrowia. Bywa  bowiem i  tak, że gest podzielenia się z drugą osobą tym życiodajnym  płynem doceniamy wówczas, gdy staje się   on niezbędny dla nas lub naszych bliskich. Oby nie doszło do takiej sytuacji – podkreśla pani Maria.

Zapraszamy   do licznego udziału w tej szlachetnej i  pożytecznej akcji osoby w wieku od 18 do 60 lat kobiety i 65 lat mężczyzn.

Oddający krew powinni być po posiłku. Trzeba mieć przy sobie dowód tożsamości lub numer PESEL.

 

20160731_064938Tomasz i Luwik, synowie Henryka Ołowia z Bakaniuka, który stracił dom  w pożarze,  pojechali na kolonie do Czarnego Dunajca. W niedzielę  (31.07) rano wyruszyli autokarem po raz pierwszy w góry.    W Domu Wypoczynkowym „Na Kamieńcu” będą wypoczywali do 13 sierpnia. Chłopcy zostali wyposażeni w nowe ubrania i wszystkie niezbędne kolonistom akcesoria.

Wyjazd był możliwy dzięki naszym staraniom w Kuratorium Oświaty w Białymstoku, któremu bardzo dziękujemy. Do podziękowań dołączają się szczęśliwe bliźniaki z Bakaniuka.

 

We wrześniu ruszy budowa domu pana Henryka i jego synów, na które zbieramy pieniądze. Można je wpłacać na konto: 50 9367 0007 0030 0300 0198 0218 z dopiskiem: pomoc dla pogorzelców  w Banku Spółdzielczym w Rutce Tartak oddział w Raczkach.

 

 

SCAM01125 - Kopiatudenci z Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Suwałkach nie pozostali obojętni na los  Henryka Ołowia z Bakaniuka, który w wyniku pożaru stracił dach      nad głową. Postanowili pomóc psom gospodarza, który nie ma pieniędzy na karmę. On sam  i jego dwaj czternastoletni synowie są bardzo związani ze zwierzakami i nie wyobrażają sobie, aby musieli się z nimi rozstać. Tym bardziej, że psy pilnują teraz gospodarstwa, bo rodzinę przygarnęli  pod swój dach sąsiedzi. Na hasło - karma dla psów pogorzelców - młodzież zapełniła pudła psim prowiantem. Teraz miski czworonogich stróżów nie będą puste.karma
article

 

 

 

Zapasy kiedyś się jednak skończą - zachęcamy dzieci i młodzież do wzięcia przykładu ze starszych kolegów i zorganizowania podobnej akcji w swoich szkołach.