Małgosia Żywalewska przeszła dzisiaj rano operację. Lekarzom nie udało się za pierwszym razem wykonać wszystkiego, co zaplanowali w jej terapii. Czeka ją kolejna, a potem leczenie farmakologiczne, a po drodze wiele badań, diagnoz. Po dzisiejszym zabiegu Małgosia jest pełna nadziei. Chociaż obolała, przytula do serca wszystkich, którzy otworzyli swoje serca dla niej. I bardzo, bardzo dziękuje za najmniejszy nawet grosik. Za serdeczne słowa, za otuchę, za dobrą energię.

Na koncie fundacji mamy już ponad 21975,15 tysięcy złotych. Zbieramy dalej i pięknie dziękujemy wszystkim, którzy już wsparli akcję dla Małgosi.

     

NA KONCIE FUNDACJI Z DOPISKIEM "NA LECZENIE MAŁGOSI" MAMY JUŻ BLISKO DWADZIEŚCIA TYSIĘCY. PRZELEWY  SPŁYWAJĄ Z CAŁEJ POLSKI. NAJWIĘCEJ OCZYWIŚCIE Z SUWAŁK, BO MAŁGOSIA JEST DZIEWCZYNĄ STĄD. 

Na przelewach bankowych, oprócz kwot, jest wiele ciepłych słów wsparcia i życzeń powrotu do zdrowia. W imieniu Małgosi, która aktualnie przebywa w suwalskim szpitalu,  pięknie wszystkim dziękujemy.  

DO AKCJI POMOCY MAŁGOSI WŁĄCZAJĄ SIĘ KOLEJNE OSOBY.OD PANA MICHAŁA DOSTALIŚMY TAKI OTO  LIST:       

"Moi drodzy,  podopieczna Fundacji "Promyk" potrzebuje naszego wsparcia.
Wrzucam ten nóż na licytację, a całą kwotę za jaką zostanie kupiony, przekażę na leczenie
 Małgosi Żywalewskiej 🙂
Proszę, udostępniajcie ten post, niech idzie dalej. Trzeba jej jak najszybciej pomóc! Tu można licytować:

http://allegro.pl/show_item.php?item=7085090800#thumb/3

Wierzę, że to się uda, a każdy z nas dołoży od siebie małą cegiełkę 🙂
Można również wpłacać pieniążki bezpośrednio na konto Fundacji, każdy gest się liczy! "
Konto Fundacji: 77936700070010001970870001
Z dopiskiem: "na leczenie Małgosi"

DZIAŁAMY!!!

Suwalczanka Małgosia Żywalewska od lat uczestniczyła w akcjach pomocy potrzebującym. Była wolontariuszką „Szlachetnej Paczki” i wielu innych działań. Razem z córką Julią robiły ozdoby świąteczne sprzedawane na kiermaszach charytatywnych. Małgosia nie szczęściła  czasu ani pracy na rzecz skrzywdzonych przez los. Dzisiaj sama potrzebuje pomocy.

W 2006 roku zdiagnozowano u niej raka jajnika. Małgosia   pokonała chorobę i  wróciła do swojego aktywnego życia.

- Mama czuła się dobrze  i jak większość ludzi żyła w biegu, zaganiana pracą i obowiązkami. Nadal udzielała się charytatywnie - mówi jej córka Julka.

W czerwcu tego roku Małgosia z  ostrym bólem brzucha trafiła do szpitala. Diagnoza –  rak otrzewnej z przerzutami - przerwała spokojne życie rodziny Żywalewskich.

-  Mama przeszła już leczenie chemioterapią, które nie przyniosło efektów. Guzy, które są nieoperacyjne,  nadal rosną, a lekarze w białostockiej klinice nie mają możliwości dalszego leczenia mamy. Mama nie poddała się jednak  i szukała pomocy wszędzie. W końcu trafiła na onkologa prof. Tomasza Jastrzębskiego z  Gdańska,  który podejmuje  się usunięcia guzów innowacyjną metodą – z nadzieją w głosie relacjonuje Julka.

 Niestety metoda ta nie jest refundowana przez NFZ. Koszt leczenia   to 48 tysięcy złotych tysięcy Rodzinie udało się już zebrać 11 tysięcy złotych.  Operacja mogłaby się odbyć 13-14 grudnia, ale warunkiem jest wpłacenie pierwszej raty w kwocie 28 tysięcy złotych do 10 grudnia.
- Nie jesteśmy zamożni, nie posiadamy takich pieniędzy. Proszę  więc o wsparcie leczenia mojej mamy. Choćby drobną kwotą. Wierzę, że dzięki ludziom  o  dobrych sercach mama wróci do zdrowia i dalej będzie pomagać innym -  zwraca się z apelem Julia.

Czasu na pomoc Małgosi jest niewiele. Zróbmy jej  prezent na gwiazdkę, tak jak ona przez wiele lat czyniła to pukając do drzwi potrzebujących z paczką i serdecznym słowem.  

Wpłaćmy na konto Fundacji Promyk choćby drobną kwotę z dopiskiem „na leczenie Małgosi”. A przy wigilijnym stole,dzieląc się   opłatkiem z najbliższymi,  prześlijmy Małgosi dobrą energię, której tak bardzo potrzebuje. 

Suwalczanie wiele razy pokazali  w takich dramatycznych sytuacjach dobre serca i okazywali  szczodrość. Wierzymy, że tak będzie i tym razem.  

Konto Fundacji Promyk: 77936700070010001970870001 (BS Rutka Tartak)

                  W suwalskich szkołach ponadgimnazjalnych  trwa akcja rejestracji kandydatów na dawców komórek macierzystych.
-  W trakcie spotkań z młodzieżą prowadzone są prelekcje wprowadzające w zagadnienie wykorzystania komórek macierzystych w leczeniu białaczki oraz innych ciężkich i nieuleczalnych chorób – mówi Maria Sienkiewicz, szefowa Fundacji PROMYK, która tradycyjnie już uczestniczy w akcjach DKMS.

Na świecie co dziesięć  minut ktoś umiera na raka krwi. Choroba  niespodziewanie może dotknąć każdego z nas.

Przyjdź 18 października 2017 (środa)  od 12.00 do 17.00

  • PWSZ w Suwałkach ul. Noniewicza 10
  • Starostwo Powiatowe w Olecku ul. Kolejowa 32

Może to właśnie ty będziesz „genetycznym bliźniakiem” Mikołaja lub  uratujesz  życie ciężko choremu.  Przyjdź i sprawdź.  Pobranie wymazu z jamy ustnej nie boli i nie kosztuje

- Zanim jednak podejmiesz decyzję zastanów się, czy  podzielisz się cząstką siebie,  kiedy zajdzie taka potrzeba. Czy  nie odbierzesz komuś nadziei wycofując się,   kiedy  zabłyśnie  -  podkreśla pani Maria.

 

 

    Młody suwalczanin Tomek Nowakowski  jest już po terapii komórkami macierzystymi w Centrum Medycznym Gamma w Warszawie. Zaczął już  intensywnie ćwiczyć. Rehabilitacja będzie długa i wymagająca ogromnego wysiłku, ale Tomek  jest zmotywowany. Wcześniej zaciskał zęby z bólu, teraz  też zaciska, ale już wie, że pracuje na sukces. Na w pełni sprawną nogę.              

Od kilku lat Tomasz żył z ogromnym  bólem z powodu tzw.  konfliktu rzepkowo-udowego. Wszystkie podejmowane terapie nie przyniosły poprawy. Choroba szybko pogłębiała się.

 Boję się, że może mi całkowicie zamknąć możliwość pracy. Jestem przerażony perspektywą bycia na utrzymaniu państwa czy garnuszku rodziny. Przecież nie mam jeszcze nawet trzydziestu lat – mówił Tomek przed terapią.    

Lekarz w CMG zaproponował mu leczenie komórkami macierzystymi, które zregenerują chrząstkę, wypełnią ubytki i pozwolą wrócić nodze do pełnej sprawności. Problemem były tylko pieniądze, bo dotychczasowe leczenie pochłonęło oszczędności i wepchnęło rodzinę w długi.    

Chłopak  nie został sam. Z pomocą przyszli ludzie o wielkich sercach. Na konto Fundacji PROMYK wpływały wpłaty od darczyńców. Suwalska grupa Paint Run zorganizowała bieg charytatywny pod hasłem „Pomóż biegiem”. I tak, składając grosz do grosza, zebraliśmy  6464,88 złotych.          

                Tomek pięknie dziękuje wszystkim, którzy pochylili się nad jego problemem. Jest wdzięczny za każdą podarowaną złotówkę i za wiele ciepłych słów i życzeń, które popłynęły w jego stronę dodając siły do walki  z chorobą.

Za kilka dni Stanisław Ołów z Bakaniuka  i jego dwaj synowie przeprowadzą się do nowego domu. Na miejscu starego drewnianego domku, który ogień strawił do fundamentów  stoi murowany budynek wyposażony we wszystko, co niezbędne do funkcjonowania trzyosobowej rodziny. Powstał dzięki pomocy gminy i wielu ludzi dobrej woli.

                                                         ***

                                      W czerwcu ubiegłego roku  59-letni rolnik stracił w pożarze dach nad głową. Mężczyzna samotnie wychowujący dwóch czternastoletnich  bliźniaków  był bliski załamania, bo skromne dochody z gospodarstwa nie pozwalały nawet marzyć o odbudowie domu.

Pogorzelcy nie zostali sami. Na pomoc ruszyli sąsiedzi, którzy przygarnęli ich pod swój dach. Mieszkańcy wsi szybko uporali się z uporządkowaniem pogorzeliska. Władze gminy Raczki otoczyły rodzinę opieką i pomagały  w załatwianiu formalności związanych z budową nowego domu, która ruszyła już jesienią. Fundusze gromadzono na zasadzie grosz do grosza.  Ludzie  wpłacali na konto pogorzelców pieniądze, przywozili materiały, dostarczali sprzęty, służyli pracą własnych rąk.  Pomogła finansowo gmina, wpłynęły pieniądze z  ubezpieczenia. Dom rósł ku radości jego przyszłych lokatorów. 

 - Pan Stanisław nie spodziewał się, że tak szybko będzie mógł wrócić na swoje. I ojciec i synowie nie ukrywają wielkiego szczęścia, które ich spotkało dzięki ludziom o dobrych sercach - mówi Maria Sienkiewicz z Fundacji Promyk, która od początku zaangażowała się w pomoc pogorzelcom.

 

Brak krwi w bankach – problem  pojawia się w okresie wakacyjnym, kiedy to częściej dochodzi do wypadków, a krwiodawcy korzystają z urlopów. W okresie letnim liczba krwiodawców spada nawet o połowę.

    Fundacja Promyk, tradycyjnie już, zorganizowała letnią akcję krwiodawstwa i  gorąco zachęcała mieszkańców Suwałk do wzięcia jak najliczniejszego udziału.

- W minioną niedzielę autobus był ustawiony na placu przy kościele p.w. św. Piotra i Pawła przy ul. Wojska Polskiego – informuje szefowa fundacji Maria Sienkiewicz. – Krew oddało 27 osób. Bardzo cieszymy się, że mieszkańcy naszego miasta coraz chętniej dzielą się tym drogocennym darem ratując zagrożone  zdrowie i życie.

Fundacja Promyk pięknie wszystkim dziękuje. Serdeczne podziękowania płyną też w stronę personelu Suwalskiego Oddziału Terenowego Stacji Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa. Kłaniamy się również księdzu Tadeuszowi Rynkiewiczowi,  proboszczowi parafii p.w. Świętych Piotra i Pawła, na którego pomoc  zawsze możemy liczyć.

Wiedzą o tym uczniowie z Zespołu Szkół w Przebrodzie.

Nie trzeba ich przekonywać, że każdy gest, nawet najdrobniejszy, zmienia świat. Czyjś świat. Może to być ktoś   w niedostatku, albo bezdomny psiak.  Toteż dzieciaki chętnie biorą udział w akcjach na rzecz potrzebujących. A takich w ich szkole nie brakuje.Maluchy z zerówki i młodszych klas pomyślały o losie porzuconych zwierząt, którym zwłaszcza zimą ciężko jest przetrwać i gromadziły suchą i mokrą karmę.    Na uroczystości z okazji Dnia Kota koszyki pełne kociego jadła  dzieci przekazały  paniom  Marii i Kasi z Fundacji Promyk. 

 

Pani Maria  opowiadała  maluchom jak dbać  o zwierzaki oraz dlaczego to takie  ważne dla zwierzęcych przyjaciół.

Przed wielkanocnymi świętami, dzięki  starszym uczniom,  wielki kosz  pyszności powędrował do  starszego, samotnego  pana, który nie miał za co przygotować  nawet skromnego świątecznego    posiłku. Przynosiły, co mogły.   Nie zabrakło też słoiczków z zimowymi  zapasami ze spiżarni mam.  Bardzo się również  przydały środki czystości. Panie z Fundacji Promyk, które przekazały świąteczną paczkę z trudem zadźwigały wszystko na drugie piętro.

Trudno nawet opisać radość i ogromną wdzięczność starszego pana i jego pieska. 

Najpiękniejsze są  jednak uśmiechy na twarzach  dzieci, które wyciągają do innych pomocną dłoń. Radość dzielenia się to naprawdę ogromna wartość. Uczniom ze szkoły w Przebrodzie nie trzeba tego powtarzać. 

 

 

 

1920597_777985852269642_6997015025945867186_n

 

Przyjdźcie i sprawdźcie. Może właśnie ktoś z was będziecie „genetycznym bliźniakiem” umierających na białaczkę i inne nieuleczalne choroby. Może dopisze im szczęście właśnie tutaj, w naszym mieście.  W Suwałkach i okolicy zarejestrowało się już ponad trzy tysiące kandydatów na dawców, a 22 zostało już dawcami ofiarowując komuś drugie życie.

Spotkajmy się 26 lutego w godz. od 10.00 do 16.00 w budynku  I Liceum Ogólnokształcącego przy ul. Mickiewicza 3 w Suwałkach. 

Udział w tej szlachetnej akcji będzie hołdem złożonym młodemu images4nde93hrsuwalczaninowi Danielowi Piaseckiemu, któremu nie zdążyliśmy pomóc. 

 

 

To nie boli i nie zagraża zdrowiu

  • Dawcą może zostać ogólnie zdrowy człowiek pomiędzy 18 a 55 rokiem życia, który prmms_20161019_175318zejdzie   wstępny wywiad medyczny i wypełni formularz z danymi osobowymi. Zostanie mu   pobrany wymaz z błony śluzowej   wewnętrznej strony policzka do badania   antygenów zgodności tkankowej. I to wszystko. Procedura trwa około 20 minut.
  • Po przebadaniu materiału genetycznego i wprowadzeniu danych do bazy kandydatów na potencjalnych dawców komórek macierzystych. Każdy dawca otrzymuje potwierdzenie rejestracji oraz kartę dawcy. Cały proces rejestracji trwa 3-4 miesiące.
  •  Faktycznym dawcą zostaje się wówczas, gdy dochodzi do pobrania komórek macierzystych i wszczepienia ich choremu na nowotwór krwi, który ma takie same cechy tkankowe.
  • Panuje powszechne przekonanie, że szpik pobierany jest z rdzenia kręgowego poprzez nakłucie kręgosłupa, co może nieść poważne komplikacje z kalectwem włącznie. Ludzie czują lęk przed taką ingerencją. To błędne myślenie. Komórki krwiotwórcze pobiera się na dwa sposoby, zależnie od stanu choroby i życzenia dawcy. Poprzez pobranie komórek z krwi obwodowej lub pobranie szpiku kostnego z talerza kości biodrowej.
  • W pierwszym przypadku dawca przez kilka dni otrzymuje lek zwiększający liczbę komórek krwiotwórczych krążących w krwi obwodowej. Komórki z krwi pobierane są trakcie procedury zwanej aferezą. Polega to na założeniu igieł do żył w dołach łokciowych. Z krwi płynącej z jednej żyły, w separatorze komórkowym, oddzielane są komórki krwiotwórcze, a pozbawiona ich krew wraca do dawcy przez igłę umieszczoną w drugiej żyle. Drugą metodę stosuje się coraz rzadziej, aktualnie tylko w 20 procentach przypadków. Wymaga ona 2-3 dniowego pobytu w szpitalu. Pobranie komórek odbywa się na sali operacyjnej w znieczuleniu ogólnym. Pobiera się od 500 do 1500 ml szpiku, a ubytek ten w ciągu kilku dni ulega odnowieniu.