Przeskocz do treści

Pomagamy biegiem Natalii

                Pomagamy Natalii w walce z bulimią

       To nie fanaberia nastolatki, jak się powszechnie zwykło sądzić, ale choroba, która niszczy dziewczynę. Leczy się ją często latami i nie zawsze z sukcesem. Terapia w prywatnych gabinetach, bo praktycznie   tylko na taką można liczyć, to ogromne koszty, których rodzina już nie jest w stanie dźwigać.

    Bulimia nervosa czyli zaburzenie odżywiania -   brzmi niewinnie, ale to podstępna i bardzo niebezpieczna choroba. Jej siostrą jest anoreksja. Bywa, że atakują na zmianę. Obie, to powolny proces mentalnego i fizycznego umierania. Bo wszystko dzieje się w głowie. Początek to zwykle niewinny brak poczucia własnej wartości.

     Natalia urodziła się z porażeniem mózgowym. Od pierwszego dnia dziewczynka   walczyła z ułomnościami, które przyniosła ze sobą na świat. Lata jej ciężkiej pracy i zaangażowania rodziców – konsultacje, rehabilitacje, terapie – przyniosły efekty. Nieśmiała ładniutka blondyneczka z zachwianą motoryką, jako nastolatka była już sprawną, dobrze ułożoną dziewczyną. W gimnazjum przynosiła świadectwa z czerwonym paskiem. Problem zaczął się, kiedy skończyła 16 lat, a mama musiała podjąć pracę. Na „księżniczkę spod klosza” spadły obowiązki. Natalia nie poradziła sobie z odpowiedzialnością za to, żeby rano wstać, zjeść śniadanie, pójść do szkoły. Pojawiały się problemy. Te, z którymi już oraz nowe, typowe dla nastolatek – jestem inna, brzydka, gruba,   do niczego.

     Lekkie z początku odchudzanie zastąpiła drakońska dieta ograniczona do owoców i produktów białkowych – jajka, jogurty, mleko. Pierwsza diagnoza – anoreksja    nervosa   (jadłowstręt psychiczny).   Pusty żołądek „w głowie” jest wypakowany po brzegi. Wymiotowanie przynosi ulgę, pozbywa się kalorii i wyrzuca to, co złe. Jednak w jakimś momencie organizm nie wytrzymuje i domaga się jedzenia. Trzeba więc szybko napchać się. Łapczywie i bez ograniczeń, bo głód boli, zaburza myślenie. Dwadzieścia nuggetsów, cztery jogurty, litr mleka popite napojem musującym. Mentalnie nadal nie przyjmuje się jedzenia, więc trzeba je szybko  wyrzucić. W toalecie, jak się zdąży, w łóżku, na podłogę. Druga diagnoza: bulimia nervosa (żarłoczność psychiczna).

      Ten zgubny nałóg bez reszty zawładnął życiem Natalii. Nie ma nauki, zainteresowań, psują się relacje z rówieśnikami i bliskimi. Pojawiły się problemy gastryczne i inne przykre dolegliwości. Również natury emocjonalnej. One niszczą dziewczynę mentalnie i fizycznie.

     Rodzice szukają pomocy. Odwiedzają z Natalią kolejne gabinety psychiatrów, psychologów, terapeutów.   Pobyty w szpitalu i farmakologia   dają dziewczynie siłę i wytchnienie od choroby na kilka dni. Potem wszystko zaczyna się od nowa.

      Natalia chce wrócić do normalnego życia. Ale do tego nie wystarczy zacząć normalnie jeść. Prawda jest inna. Dziewczyna sama nie da rady.  Jedynym ratunkiem jest terapia, terapia i jeszcze raz terapia. Długa i kosztowna.

         Pomóżmy Natalii, bo każdy dzień z chorobą jest udręką dla niej i jej bliskich.   Pomóżmy   Natalii, która woła o pomoc.