Przeskocz do treści

POŻEGNANIE

Małgosia Żywalewska odeszła 22 listopada 2019 r.
Trudno pogodzić się z myślą, że nasza pomoc nie mogła sięgnąć dalej, by zatrzymać tę wspaniałą i dzielną dziewczynę po tej stronie. Wierzymy, że jej śmierć ma cel. Tam, w górze, pewnie też potrzebne są istoty wrażliwe na potrzeby innych.
Razem z Julką i Jerzym wierzymy, że Małgosia nie odeszła na zawsze. Pozostanie w myślach i sercach wszystkich, którzy ją znali.
🖤 „Śmierć nie jest końcem wszystkiego.
Przeszłam tylko do sąsiedniego pokoju. Nadal jestem sobą.
I dla siebie jesteśmy tym samym, czym byliśmy przedtem.
Zatem nazywaj mnie wciąż moim imieniem , mów do mnie, jak zawsze.
Nie zmieniaj tonu głosu, nie rób poważnej i smutnej miny.
Uśmiechaj się, myśl o mnie, módl się za mnie.
Niech moje imię będzie wciąż wymawiane,
ale tak, jak było zawsze – zwyczajnie i bez oznak zmieszania.
Życie przecież oznacza to samo, co przedtem, jest tym samym, czym zawsze było.
Żadna nić nie została przerwana.
Dlaczego więc miałabym być nieobecna w twoich myślach tylko dlatego,
że nie możesz mnie zobaczyć?
Czekam na ciebie bardzo blisko… tuż-tuż… po drugiej stronie drogi .