Przeskocz do treści

ZBUNTOWANE ANIOŁY mówią – stop fajerwerkom

         W sylwestrową noc na niebie rozbłyskują fajerwerki, na ziemi wybuchają petardy. Huk, wizg, kanonada i wszechobecny smog. Niektórzy to lubią, ale wielu nie cierpi, a jeszcze inni się boją.

        Zwłaszcza zwierzęta, które nie rozumieją co się dzieje. Ogarnia je panika. Ból, w bardziej niż ludzkie wrażliwych, uszach staje się nie do zniesienia. Skutki są nierzadko przerażające. Bywa, że wystrzałowa noc dla wielu jest ostatnia – zwierzęta, zarówno te domowe, jak i wolno żyjące, po prostu umierają na zawał. Przerażone ptaki rozbijają się o fasady domów.
Przeciwko masowym pirotechnicznym eksplozjom podnosi się coraz więcej protestów.
        Suwalskie "Zbuntowane Anioły", z placówki wsparcia dziennego dla młodych ludzi, zaprosiły Marię Sienkiewicz, szefową Fundacji "Promyk", aby przekazać swój sprzeciw. Młodzież podzieliła się doświadczeniami ze swoimi pupilami reagującymi na eksplozje i doszła do wniosku, że można się cieszyć i świętować w innych sposób. Wykorzystując na przykład efekty świetlne, muzyczne czy pokazy laserowe.
       Wszystkich uczestników spotkania ucieszyła wiadomość, że w tym roku podczas suwalskiego miejskiego sylwestra wystrzelą jedynie korki od szampana.