Przeskocz do treści

Z CYRKIEM WYSZEDŁ CYRK

 cyrk1
Bo choć prezydent miasta zakazał występów z udziałem zwierząt, to w niedzielę taki właśnie się odbył.
Pod namiotem prezentowały się m.in. wielbłądy, zebry, kucyki i koguty. Licznie zgromadzona publiczność biła gromkie brawa, a działacze lokalnych towarzystw dbających o zwierzęta nie kryli rozgoryczenia. - Zarządzenie prezydenta nie ma sensu. Należało zabronić cyrkom wjazdu na teren miasta - sugeruje Maria Sienkiewicz z fundacji „Promyk”. Kilka tygodni temu Suwałki dołączyły do grona tych nielicznych miast, które są przeciwne wykorzystywaniu zwierząt w cyrkach.
- Z takim wnioskiem wystąpiła do nas grupa mieszkańców - przypomina Kamil Sznel z ratusza. Prezydent zabronił więc wynajmowania komunalnych gruntów cyrkowcom i i reklamowania ich w miejskich instytucjach. Chodziło m.in. o szkoły i przedszkola, gdzie trafiły bezpłatne bilety. Suwalczanie sądzili, że sprawa jest już załatwiona. Tymczasem w niedzielę odbyły się przedstawienia. Bezpłatne bilety były dostępne w sklepach, a cyrk rozstawił się na prywatnej działce przy ulicy Reja. Kilkaset metrów od komunalnego gruntu, który wynajmował do tej pory.
Nie możemy ingerować w prywatną własność - dodaje K. Sznel. - Nie mamy prawa zabronić właścicielowi działki jej dzierżawy. Ale w mieście pojawiły się opinie, że prezydent zakpił z działaczy. Wprowadził zakaz, bo wiedział, że cyrk i tak musi zmienić lokalizację. Działka, na której do tej pory występował, została bowiem w części zagospodarowana. K. Sznel przekonuje, że to nieprawda. A tego typu sugestie są krzywdzące. Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.